Beyerdynamic DTX 350 m vs SoundMAGIC P30S – recenzja

Nadszedł czas na porównanie dwóch przedstawicieli z jednej strony grupy słuchawek potencjalnie najbardziej popularnych i konsumenckich, a z drugiej najbardziej bodaj przez producentów niedowartościowanej, czyli segmentu składanych słuchawek przenośnych (portable): Beyerdynamic DTX 350 m oraz SoundMAGIC P30S.

p30s_vs_dtx350

Mobilne składane słuchawki to dość niewdzięczny i wbrew pozorom trudny produkt. Za stosunkowo niewielką cenę trzeba skonstruować słuchawki możliwie lekkie, wygodne, kompaktowe, ładne, solidne, funkcjonalne, dobrze izolujące, a do tego jeszcze dobrze brzmiące. Cóż za obrzydlistwo dla marketingu lubiącego iść na skróty po łatwe pieniądze. Z drugiej strony na takie słuchawki jest rosnący popyt, a więc tego typu sprzętu po prostu nie można nie oferować i nie sprzedawać. Stąd wysyp podobnych konstrukcji spod takich marek, jak JVC, Philips, Panasonic, Sony, JBL, które można znaleźć w każdym dużym elektromarkecie. Dla odmiany SoundMAGIC i Beyerdynamic nie są markami mainstreamowymi i dobrze rozpoznawalnymi, dlatego można spodziewać się po nich produktów w jakiś sposób wyróżniających się na tle konkurencji.

soundmagic p30sSoundMAGIC P30S to kolejna edycja popularnego modelu P30. Główne zmiany to przeprojektowane wykończenie i wykonanie w kierunku nadania słuchawkom bardziej eleganckiego i luksusowego wyglądu, zwiększenie funkcjonalności poprzez odpinany wymienny kabel oraz podjęta, moim zdaniem skuteczna, próba poprawy brzmienia. To, co wyróżnia P30S, to bardzo duża wygoda, lekkość, ale też zgrabność. To naprawdę ładne i solidnie wykonane kompaktowe słuchawki, które atrakcyjnie prezentują się na głowie i sprawdzają w ruchu.

W kwestii brzmienia, rzeczywiście SoundMAGIC udało się trochę poprawić ogólną przejrzystość i klarowność w brzmieniu P30S, nieco je rozjaśnić, natomiast nadal posiadają one ten sam charakter co P30, czyli ocieplone i gładkie granie nastawione na muzykalność i łatwość odbioru. To, co słychać w P30S, można określić życzliwie jako spójne i ułożone brzmienie, natomiast faktycznie jest ono dość jednolite i może stwarzać wrażenie nudnawego, z odczuwalnym „lampowym” zamgleniem. Czy to źle? To oczywiście zależy od subiektywnych oczekiwań i wymagań – mniej ostrości i kontrastu oraz gładkość ma swoje zalety i relaksującą atrakcyjność, tym bardziej kiedy słuchawki , tak jak P30S, oferują przyzwoite parametry w zakresie czystości i naturalności brzmienia.

Bas jest miękki i umiarkowanie zwarty, jest go naprawdę sporo, ale głównie mruczy i pokazuje swoją moc w midbasie niż wibruje lub pulsuje w subbasie. Dobrą stroną takiego zestrojenia jest jego skuteczność w hałaśliwym miejskim lub podróżnym otoczeniu – w ruchu na ulicy, w autobusie, tramwaju czy w pociągu, gdzie bas jest wytłumiany przez huk i szum, a na pierwszy plan wychodzą wtedy soprany (stąd dobre, skuteczne słuchawki do środków transportu publicznego powinny być przyciemnione i nie powinny mieć wyostrzonych sopranów). Wokale w P30S mają w zasadzie naturalny charakter, są przekonujące muzycznie i dość bliskie, aczkolwiek nieco nosowe i umiarkowanie detaliczne. W sopranach jest pewien roll off w najwyższych rejestrach, brak połysku i wybrzmiewania, natomiast w niższym ich zakresie mamy dość oszlifowany, gładki i wyraźny dźwięk. Wszystko to jest prezentowane na przyzwoitej średnich rozmiarów scenie z odczuwalnym szerszym tłem i stereofonią, dostateczną separacją, lecz z pewnymi oznakami pogłosu (prawdopodobnie efekt kompaktowych zamkniętych komór akustycznych).

beyerdynamic dtx350mDla odmiany Beyerdynamic DTX 350 m (tańszy model bez pilota na kablu to DTX 350 p) to nieco większe i – co tu dużo mówić – tandetniej wykonane słuchawki bez odpinanego kabla, za to technicznie rzecz biorąc lepiej brzmiące. Bas jest przesunięty w stronę dolnego, dobrze kontrolowany, twardawy i zwarty, a jednocześnie odpowiednio nasilony i dawkowany dla tego typu słuchawek. Tony średnie, odrobinę cofnięte, mają naprawdę sporą detaliczność i realizm, zaś soprany lepsze od P30S wykończenie w górnych rejestrach i odczuwalną intensywność i dochodzące czasem do głosu wyostrzenie (np. w autobusie czy tramwaju kiedy basy zostają wytłumione). DTX 350 to całkiem kulturalne i poukładane brzmienie w tym przedziale cenowym, jednocześnie zadowalająco napowietrzone i rozdzielcze, mniej przyciemnione niż u P30S. Scena ma oznaki realizmu, są tu już zauważalne podobieństwa do o wiele droższych konstrukcji, gdzie odczuwa się autentyczność dźwięku, jego wyższą wierność i pozycjonowanie (choć oczywiście nie jest to poziom słuchawek za 600 zł takich jak AKG K550, K545 czy Sennheiser HD 598).

Co ciekawe Beyerdynamic DTX 350 m/p to słuchawki wyprodukowane przez chińską firmę SoundMAGIC w tamach jej usług OEM/ODM. Czy niemiecki producent przyłożył swoją rękę do zestrojenia słuchawek, które są kolejnym po bliźniaczych P30 i DTX 501 OEMem SoundMAGIC? I tak i nie. Po pierwsze SoundMAGIC nie oddał tu pola, bo wydał niemal identyczne do DTX 350 modele P11S i P21/21S pod własną marką, przy czym model P11S w znacznie niższej cenie rynkowej. Słuchawki SoundMAGICa grają bardziej w oddali z tyłu głowy, szerzej, z większym tłem i separacją, ale też trochę chłodniej i jaśniej ze słabszym za to nieco bardziej zróżnicowanym i twardszym basem – DTX 350 to brzmienie ze skorygowaną bliżej głowy i do przodu sceną, trochę bardziej spójne i zrównoważone, cieplejsze, z bardziej naturalnie i bezpośrednio reprodukowanymi wokalami i żywiołowym basem – w obu przypadkach nie są to jednak różnice duże ilościowo, lecz raczej subtelne i wcale nie można definitywnie uznać ich na korzyść Beyerdynamic. Problem polega bowiem też na tym, że SoundMAGIC wydał atrakcyjne wersje kolorystyczne swoich słuchawek i w barwnych odmianach P11S dał wysokiej jakości miękkie skóropodobne pady, wydawałoby się zarezerwowane dla droższych modeli P21/P21S. Do tego tani model P11S mimo, że nie ma poduszki na pałąku, wcale nie jest przez to mniej wygodny, a ponadto w słuchawkach robionych dla Beyerdynamica zaobserwowałem większe skrzypienie na zawiasach, które może być dość irytujące w czasie szybkiego chodzenia (podejrzewam, że to efekt wstawienia metalowej blaszki w wewnętrzne elementy regulacji pałąka). Zatem formułka na pudełku „Designed and engineenered in Germany” to w tym przypadku marketingowe przypięcie markowej metki, mające mało wspólnego z rzeczywistością. Szkoda, że Beyerdynamic przyoszczędził też na zamówieniu wykonania (do tego stopnia, że regulacja pałąka nie ma oznaczeń). W efekcie SoundMAGIC moim zdaniem rynkowo sprytnie zdeklasował swojego niemieckiego konkurenta. Z pewnością w cenie rynkowej P11S (ok. 70 zł) trudno o lepiej brzmiące składane słuchawki przenośne i warto samemu się o tym przekonać i skusić. Nawet ze względów snobistycznych trudno też obecnie polecać DTX 350 p lub DTX 350 m zamiast SoundMAGIC, bo po prostu logo „Beyerdynamic” jest tu prawie niewidoczne.

Przewaga SoundMAGIC P30S nad Beyerdynamicami (oraz wspomnianymi modelami P11S i P21 samego SoundMAGICa) polega więc głównie na ich wyższej jakości wykonania, odpinanym jednostronnym kablu, dołączonym etui, większej estetyce i zgrabności. To jak najbardziej uzasadnia wyższą cenę, pytanie czy aż tak wyższą pozostawiam otwartym. P30S na pewno są warte uwagi i zakupu, pamiętajmy, że ich brzmienie jest też wynikiem kompromisu – mniejsza zamknięta komora akustyczna powoduje pewne konsekwencje dla brzmienia, ale jednocześnie z punktu widzenia mobilności i wygody takie kompaktowe słuchawki mają przewagę, bo są mniejsze. Z drugiej strony wiem, że wielu odbiorców, gdyby dać im do posłuchania oba przetestowane modele, wybraliby P30S, chociaż technicznie rzecz biorąc brzmienie DTX 350 m można ocenić wyżej – po prostu dlatego, że P30S brzmią łatwiej, bardziej gładko, przyjemniej, cieplej, z treściwym wyrazistym basem, a przy tym zadowalającą na ten przedział cenowy przejrzystością i detalicznością, co wielu zainteresowanych klientów bardziej przekonuje aniżeli wszelkie oznaki wyostrzenia dźwięku w słuchawkach.

Na koniec przedstawmy bezpośrednie porównanie obu modeli.

Beyerdynamic DTX 350 m / DTX 350 p (stosuje się także do SoundMAGIC P11S / P21):

  • gorsza jakość wykonania i potencjalnie mniej odporna na pęknięcia konstrukcja
  • większe nausznice i komory akustyczne
  • nieco bardziej wyciszają i izolują od otoczenia
  • brak odpinanego kabla
  • brak twardego etui (tylko worek)
  • większa i bardziej trójwymiarowa scena
  • zwarty i twardszy oraz bardziej kontrolowany (głównie dolny) bas
  • bardziej przejrzyste i detaliczne wokale, nie tak bliskie
  • szersze wyżej sięgające pasmo sopranów
  • twardsze i ostrzejsze zestrojenie od P30S
  • porównywalna skuteczność / głośność
  • porównywalna waga
  • porównywalna czułość na jakość źródła dźwięku

SoundMAGIC P30S:

  • solidniej i lepiej wykonane
  • mniejsze nausznice i komory akustyczne (przy jednakowej wielkości przetwornikach 40mm)
  • nieco mniej izolują z powodu trochę mniejszych nausznic i padów
  • odpinany kabel i 2 w komplecie wraz z rozdzielaczem do komputera
  • twarde etui w komplecie
  • nieco mniejsza scena z mniejszą stereofonią
  • bas miękki, masywny i bardziej dociążony, zwłaszcza środkowy jego zakres
  • wokale bliższe, ciepłe i naturalne ale mniej detaliczne i trochę nosowe
  • roll off w najwyższych sopranach
  • miękkie i gładsze zestrojenie od DTX 350
  • porównywalna skuteczność / głośność
  • porównywalna waga
  • porównywalna czułość na jakość źródła dźwięku

7 myśli nt. „Beyerdynamic DTX 350 m vs SoundMAGIC P30S – recenzja

  1. Kryterium ma być cena, rodzaj słuchawek, brzmienie…? Nie za bardzo rozumiem tak nieprecyzyjne pytanie. Myślę, że obecnie na rynku jednymi z najbardziej opłacalnych przenośnych słuchawek nausznych z pilotem są SoundMAGIC P11S (na dodatek dostępne już w 3 wersjach kolorystycznych)

  2. Witam, mam te słuchawki SoundMAGIC P30S od kilku tygodni i może faktycznie brakuje im nieco detaliczności w środkowym paśmie, ale ogólnie grają tak przyjemnie i są na tyle wygodne i mobilne, że posprzedawałem m.in. AKG K550, Phonak Audeo itd.
    Jeżeli nie chce wam się bawić w dodatkowe wzmacniacze słuchawkowe, dobieranie telefonu/playera pod słuchawki, a po prostu słuchać na tym co akurat się nawinie to te słuchawki są własnie do tego stworzone. A na dobrym DAC’u potrafią jeszcze więcej.

  3. Ja tylko jestem ciekaw jak będzie z jakością wykonania P30S. Miałem model P30 i bardzo szybko połamały mi się plastiki przy zawiasach. Ponadto, wydawało mi się, że Soundmagic’i grają bardzo dobrze ale potem kupiłem Noontec Zoro i okazało się, że te grają lepiej. A po jakimś czasie kupiłem słuchawki Marshall Major i te grają jeszcze lepiej od Noontec’ów🙂

    • P30S to nie są najlepsze słuchawki na świecie i mam nadzieję, że z recenzji jasno to wynika🙂 Kompaktowe rozmiary powodują, że nie są tak odporne fizycznie jak większe słuchawki wykonane z grubszego tworzywa, trzeba je więc traktować z wyczuciem, odpowiednio do ich wytrzymałości na zgięcia, naprężenia itp.

      • Zgadza się. Tylko słuchawki które wymieniłem są z podobnego przedziału cenowego a grają lepiej i są solidniejsze. P30 miały bardzo słabą opinię jeśli chodzi o jakość wykonania. Powiedziałbym wyjątkowo słabą.
        Jak porówna się je do Marshalli to szkoda gadać.

  4. Zarówno Marshalle jak i Noontecki są to znacznie większe słuchawki od P30S – fizykę oczywiście można przeskoczyć ale dość dużym kosztem na wytrzymałych materiałach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s