Recenzja Vsonic VSD1

Zrecenzowanie słuchawek Vsonic VSD1 stanowi dla mnie nielada kłopot. Po pierwsze trudno ustalić czy jest to wadliwy egzemplarz czy też pewne jego przypadłości są zaprojektowane przez chińskiego producenta. Nie są to słuchawki dźwiękowo złe uwzględniając ich cenę (ok. 150 zł), rzekłbym nawet, że jakość brzmienia uzasadnia tu cenę, jednakże ich dziwaczna konstrukcja w stosunku do balansu kanałów stereo stawia pod znakiem zapytania sens zakupu, w sytuacji gdy na rynku są sprawdzone i mniej udziwnione, a nie odstające brzmieniowo produkty takie, jak np. Brainwavz ProAlpha czy SoundMAGIC E30.

vsonic-vsd1Podstawowy problem otrzymanego przeze mnie modelu VSD1 polega na tym, że zgodnie z fabrycznym balansem kanałów stereo, czyli identyfikacją która słuchawka jest lewa (L), a która prawa (R), powinny być one noszone zupełnie odwrotnie niż wskazywałaby ich konstrukcja. Inaczej mówiąc kiedy są noszone wygodnie i z dobrą izolacją, wtedy trzeba włożyć prawą słuchawkę do lewego ucha i odwrotnie – lewą do prawego. Na domiar złego żadna ze słuchawek nie jest oznaczona L lub R, jedna tylko ma nadruk „VSD1” oraz wypustkę na odchodzącej od słuchawki gumowanej otulinie. Jednakże o tym, że powinna być to słuchawka prawa (R) dowiadujemy się dopiero sprawdzając balans kanałów stereo na sprzęcie audio.

Powyższe kwestie mają kluczowe znaczenie dla oceny dźwięku, w ten oto sposób, że kiedy nosi się te słuchawki odwrotnie niż są wyprodukowane, to wtedy uzyskujemy znacznie lepszą izolację, lepszą wygodę oraz znacznie ciemniejsze, nasycone i stereofoniczne brzmienie. Nosząc natomiast słuchawki Vsonic zgodnie z ustawieniem kanałów stereo mamy nieodparte doznanie noszenia czegoś tył na przód, do tego dźwięk ze słuchawek wyraźnie ucieka, akustyka jest zniekształcona (chociaż scena szeroka), a brzmienie odbasowione – zastosowanie dołączonych pianek Comply istotnie poprawia tu efekt, jednakże są to pianki o dużym rozmiarze i dość przeciętnej jakości. W tej sytuacji teoretycznie z pomocą może przyjść rejacking wraz z odwróceniem kanałów/kabelków na pinach, lecz od razu rodzi się praktyczne pytanie dlaczego nowe słuchawki mamy „naprawiać” ponosząc inwestycję i koszt?

Dodatkowo poniższy pomiar InnerFidelity sugeruje, iż prawidłowe (zmierzone) brzmienie tych słuchawek, to takie, które uzyskuje się przy ich noszeniu przeciwnym do fabrycznego balansu kanałów. Widzimy bowiem tutaj wyraźnie przyciemniony dźwięk z mocną podstawą basową, delikatnie wycofaną częścią średnicy oraz nieco podbitymi wyższymi sopranami w paśmie 10-15 KHz.

vsonic-vsd1-response

Wypada więc scharakteryzować brzmienie Vsonic VSD1 odnosząc je do ustawienia zgodnego z konstrukcją obudowy słuchawek, a nie ich fabrycznym ustawieniem kanałów stereo (zarówno przy noszeniu kablem za uchem – OTE, jak i klasycznie – kablem prosto do dołu). W takim wypadku otrzymujemy dźwięk nieco ciemny (basowy), choć stosunkowo klarowny i szczegółowy, z czytelną, lecz rozmiarowo przeciętną sceną, jakkolwiek jest to dźwięk z zauważalnymi brakami dynamiki (zróżnicowania natężenia) i muzykalności, co skutkuje tym, że porównując je np. do słuchawek Brainwavz ProAlpha nie zauważamy tu tak całościowo zadowalającego i spójnego efektu z przestrzennym stereofonicznym i dynamicznym brzmieniem. VSD1 natomiast faktycznie mają dostrzegalnie bardziej stonowany i oszlifowany dźwięk (co widoczne zwłaszcza w zakresie średnicy). Choć tony wysokie są zazwyczaj gładkie, to Vsonic potrafią pokazać sybilizację w utworach, w których jest sporo brzmień sopranowych w okolicy pasma 10-15 KHz. Z tego względu słuchawki te proponowałbym raczej zestawiać ze źródłami cieplejszymi niż chłodniejszymi.

Nie można natomiast (z pewnymi zastrzeżeniami) narzekać na fabryczne wyposażenie VSD1, w którym znajdziemy komplet 6 silikonowych tipsów oraz 4 pary kolorowych pianek Comply (choć w jednym większym rozmiarze i o jakości raczej przeciętnej). Do tego prowadnice do noszenia OTE, klips do kabla oraz miękki przypominający welur pokrowiec. Sam kabel jest dość mocny i dłuższy (1.25 m), jednak nie tak długi, jak podaje producent (1.3 m)

Podsumowując ocenę słuchawek Vsonic VSD1 trzeba wyraźnie stwierdzić, że na forum Head-Fi został wykreowany na nie tzw. hype, który w rzeczywistości, jak to zazwyczaj hype, jest przesadnym wyrazem zbiorowego podniecenia aniżeli rzetelnie i zasadnie dokonanej wysokiej oceny. Jeśli ktoś oczekuje po VSD1 brzmienia na miarę Yamaha EPH-100 lub jeszcze droższych dokanałówek, to może się nieco przeliczyć. Jakość dźwięku jest tu natomiast na pewno na poziomie słuchawek w przedziale cenowym 150 – 200 zł i poza opisanymi mankamentami, noszone „odwrotnie”, słuchawki te mogą naprawdę sprawić sporo przyjemności ze słuchania muzyki. Nie zniechęcam więc nikogo do dania im przysłowiowej szansy, zastrzegam jednak, że prawdopodobnie skończy się to używaniem ich „na opak” lub z (nie dla każdego wygodnymi) piankami Comply.

OCENA: 7.5 / 10

Zalety:

  • stosunkowo klarowny i szczegółowy dźwięk
  • dobra czytelność sceny (przy odpowiednim ułożeniu i noszeniu)
  • stonowane, ciepłe i dość naturalne brzmienie (przy odpowiednim ułożeniu i noszeniu)

Wady:

  • nieergonomiczna budowa i niedopasowany (odwrócony) balans kanałów stereo w stosunku do budowy słuchawek, co powoduje problemy z dopasowaniem i wygodą, skutkując odkształceniami brzmienia i akustyki (słuchawki mogą być przez to ciemniejsze albo jaśniejsze, brzmieć szeroko i płasko lub dynamicznie i stereofonicznie, słabo lub dobrze izolować od otoczenia)
  • zauważalne braki dynamiki i muzykalności
  • górne soprany z tendencją do sybilizacji w niektórych nagraniach (stąd sugerowane raczej ocieplone niż neutralne i chłodne źródła)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s