SanDisk Sansa Zip/Clip+ krótka recenzja

Mamy tu do czynienia z odtwarzaczem bardzo popularnym i często rekomendowanym, którego stosunek jakości do ceny wypada niezwykle korzystnie. Do tego należy doliczyć funkcjonalności takie, jak obsługa kart micro SD oraz wielu formatów plików dźwiękowych. No dobrze, ale jak właściwie brzmi Clip+?

sandisk_sansa_clip_plusPo pierwsze granie Sansy jest łagodne i równe, dla wielu może być wręcz zbyt łagodne. Nie jest to odtwarzacz, który porywa i zachwyca bogatym analitycznym brzmieniem, o ile nie wykonają za niego tej części pracy dobrane słuchawki albo realizatorzy dźwięku, którzy wyprodukowali odpowiednio nagranie. Z drugiej strony takie granie pozwala bardziej delektować się muzyką, ale nie do końca jestem przekonany czy dla takiego powiedzmy audiofilskiego odsłuchu Sansa jest najlepszym wyborem, chociażby z tego powodu, że to mały odtwarzacz przenośny, a nie sprzęt z odpowiednim wzmocnieniem toru.

Jeśli miałbym na coś narzekać w profilu brzmienia Clipa byłaby to jego przesadna gładkość, dobra, ale nie bardzo dobra dynamika poszczególnych dźwięków i ich średnia rozdzielczość. Jakkolwiek osoby nastawione na techniczną poprawność i przyzwoitą wierność grania w cenie ok. 110 zł, powinny być co najmniej zadowolone z produktu SanDiska, gdyż trudno szukać równie dobrego pod tym względem odtwarzacza w cenie nawet 2x wyższej.

W kwestii sceny i prezentacji Clip jest również dobrym graczem. Z jednej strony w jego grze jest powietrze, instrumenty i dźwięki na tłoczą się, każdy ma swoją przestrzeń. Z drugiej jednak rozmiary i szerokość sceny nie są imponujące, choć nie jest to też wynik poniżej przeciętnej. Prezentacja nie jest jednak bezpośrednia i koniec końców powinna ona zadowolić osoby nastawione na czytelny odsłuch za małe pieniądze.

Oceniając barwę nigdy nie nazwałbym Clipa ciepłym odtwarzaczem, chociaż na pewno są od niego chłodniejsze i bardziej neutralne. Clip+ plasuje się gdzieś blisko lekkiego ocieplenia. Granie typowo zorientowane na basy to nie jest domena tego odtwarzacza, powiedziałbym nawet, że niskie tony ma on dość kontrolowane, jednakże wciąż pełne i nasycone. Dobre wybrzmiewanie niskich tonów i ocieplenie Clip+ zawdzięcza swojej niskiej impedancji wyjściowej (1 Ω), co pozwala osiągnąć już wysoki współczynnik tłumienia z niskoomowymi słuchawkami dokanałowymi. Natomiast pomiary jednoznacznie wskazują niemal płaskie pasmo przenoszenia Clipa w całym zakresie od basów do sopranów, a więc na jego neutralność.

Clip+ gra bez zbytniego ubarwiania i robi to w sposób na tyle poprawny, że jego cena rynkowa całkowicie uzasadnia zakup. Inaczej mówiąc, w tej cenie próżno szukać lepszego odtwarzacza i jest rzeczą zaskakującą jak SanDisk osiągnął taki wynik w tak małym i tanim urządzeniu.

Różnice między Clip+ i Clip Zip

Nie chodzi tu o różnice specyfikacji, które są oczywiste i można je sprawdzić na stronie producenta, natomiast o różnice barwy dźwięku. Czy oba te odtwarzacze brzmą identycznie, posiadając ten sam procesor dźwięku? Prawie, jednakże w testach porównawczych da się zauważyć, że Clip+ jest troszkę cieplejszy i ma troszkę większą scenę i stereofonię. Natomiast Clip Zip brzmi nieco bardziej szczegółowo i ma barwę bardziej neutralną od Clipa+. Są to jednak różnice nieznaczne, o charakterze niuansów i w praktyce oba te odtwarzacze można traktować na równi pod względem dźwięku.

Jedna myśl nt. „SanDisk Sansa Zip/Clip+ krótka recenzja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s